Niedziela pod Toruniem jest wprost nie-ziem-ska! Słońce, lekki upał wręcz, brak chmurek - w porównaniu z resztą kraju, zwłaszcza ze stolicą, istna bajka. Zakończyłam własnie SKALPEL w tych nieco odmiennych od własnego kąta warunkach i nie było najgorzej. Poza tym, że wspomniana pogoda rzuciła mi się gęstym potem na twarz i resztę ciała. Aż mój TŻ (pozdrawiam dziewczyny z Wizażu!:P) jakoś wzbraniał się przed objęciem mnie :D Czyli krótko mówiąc : jest MOC! Menstruacja jakoś wyjątkowo nie jest dokuczliwa w tym miesiącu - może czas uwierzyć w to, że aktywność fizyczna jest lepszym lekarstwem na bóle niż tabletki?
Humor dopisuje, łyknęliśmy trochę świeżego powietrza i witaminki D starając się uczyć na osłonecznionej huśtawce :] Muahahaha, "starając się" - dokładnie! ;]
Jakoś tak nieudolnie co prawda, ale jednak zmierzyłam się po raz pierwszy. Minął już co prawda równo tydzień moich ćwiczeń (pomijać wczorajsze wolne), ale nie podejrzewam że dużo przez ten czas straciłam.
waga: 73,5 kg
biust - 95 cm (mierzyłam na linii sutków)
pod biustem - 87 cm
talia - 73 cm
brzuch - 88 cm (na linii pępka)
biodra - 105 cm (najszersze miejsce, patrzyłam w lustro :P)
"boczki" - 95 cm
udo - 65 cm (jakieś 2 cm od krocza)
łydka - 38 cm
ramię - 31 cm
Wzrostu nadal mam 174 cm :] Nie wiem do końca czy dobrze to wszystko pomierzyłam, nie odczytałam czy taśma ma być w miarę luźno na ciele czy powinna być ciasna, byle się nie wpijała? - nie wiem szczerze mówiąc. Może nabiorę wprawy i doczytam do następnego razu. Macie jakieś wskazówki odnośnie tego, jak często się mierzyć i ważyć?
Zrobiliśmy też kilka zdjęć "na wieczną pamiątkę" tego kształtu ciała, jakiego mam zamiar się pozbyć. Na razie może jednak powstrzymam się i wrzucę razem z jakąś większą relacją z postępów.
Słońca życzę i z okazji jutrzejszego poniedziałku - głowy i pupy do góry! ^^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz