czwartek, 13 czerwca 2013

13. Czwartek zalatuje szczawiem :P


Wczoraj pierwszy raz od dłuuuugiego czasu wybraliśmy się z moim TŻ na miasto, spotkać z przyjacielskimi twarzami. Choć wiem, że nie powinnam, że kaloryczne itd. ale piwko w NRD weszło mi jak woda :D Piękna pogoda, ławeczka na patio i dobry browar ze spritem to było to czego mi było trzeba ;] Potem obraliśmy jeszcze kurs na Krajinę Piva, żeby rozsmakować się w jakichś rzadszych trunkach i tam z kolei po raz enty chwaliłam zalety Browaru Kormoran. Zwłaszcza Wiśniowy przypadł mi do gustu, mniam. Żeby tylko nie wchodziło to wszystko tak bardzo w brzuch ;/ Ale! Po zdanej sesji i raz na ruski rok się nie liczy.


Z braku pomysłu na obiad zajrzałam do zamrażarki i nie znajdując w niej nic co mogłoby mnie naprędce uratować (np. zestawik warzyw na patelnię), wzięłam się za zupę. Informowałam Was jakiś czas temu o mojej wyprawie do hipermarketu i owocnym polowaniu, z których wróciłam naprawdę czując się nieco jak starszy łowczy :) Odgrzebawszy indycze porcje rosołowe i kawałek łopatki zawarzyłam na tym szczawiówkę <ślina...>. Szczaw jest pięknie zasłoiczkowany jeszcze od ubiegłego lata, kiedy to wywiozłam go łupieżczo z domu mego rodzinnego i sprawia mi zawsze dużo frajdy odkrycie któregoś z nich w szafce kuchennej. Niektórzy nie lubią, gdy jakieś zielone farfocle pływają im w talerzu, mnie to akurat w przypadku szczawiu nie przeszkadza ;] Mięsko odłożone zostało na jakieś inne spożytkowanie (gotowane w zupie jest pyszne, choć za małolata nie byłam taką jego zwolenniczką), zupa z jajkiem sama w sobie jest już i tak wystarczająco syta.
fitness motywator

Dość późno jak na mnie, ale dopiero co skończyłam SKALPELA. Naprawdę, ciągle mam ogromne problemy z udami, które przy przysiadach zmuszają mnie do rozprostowania ich chociaż na chwilę, bo inaczej chyba by eksplodowały ;] Ale wszystko przede mną jeszcze, więc walczymy, walczymy, nie poddajemy się ;] Mam też wrażenie, że po wczorajszym "zatruciu" organizmu alkoholem, dzisiaj podczas ćwiczeń pociłam się dużo mocniej. Najpewniej sam oczyszcza się z nadmiaru toksyn ;]

Walczę dalej z magisterką, bleh...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...