czwartek, 27 czerwca 2013

27. I po rozmowie...

... bo to ona właśnie była punktem nr 1 w dzisiejszym rozkładzie dnia. Nie mogłam spać w nocy, wstałam wcześnie i czekałam do 11.30 jak na ścięcie. I co? Okazało się, że nie było tak strasznie, nawet trochę pożartowałyśmy z rekruterką i byłabym w sumie bardzo zadowolona gdyby nie to, że zadała mi w sumie tylko jedno pytanie po angielsku. I teraz siedzę i myślę: czy było naprawdę tak słabo? Czy olałam przez to całe swoje szanse? Wolałabym jednak, żeby zaprosili mnie jeszcze na rozmowę twarzą w twarz niż odrzucą mnie tak od razu, ale cóż... co ma być, to będzie - teraz w sobotę czeka nas obrona więc mam kolejne zadanie do skupienia się.

Dzisiaj spróbowałam dla odmiany KILLERA Ewy Chodakowskiej (nie wiem co mnie ostatnio wzięło na te "testy" ale może pewna stagnacja daje o sobie znać:)) Trening w sumie niezły, szczególnie podobałby mi się element cardio, gdyby nie marudzący sąsiedzi spod podłogi, którym zapewne przeszkadzam skacząc i pajacykując ;] Część elementów ćwiczeń znam już z innych treningów, tu szczególnie nie spodobało mi się ćwiczenie "boczków", przez podnoszenie tułowia do góry podczas leżenia na boku i podpierania się łokciem. Ja się zapytowuję: JAK się to robi?! ;] Reszta ćwiczeń bez podskoków, z przejściami, trzeba dbać o siebie mimo wszystko ;] No i stwierdzam po raz kolejny - mata potrzebna na zaraz, bo mi łokcie odpadną przy kolejnej desce ;/


Kupiłam dziś sobie w Biedrze pistacje!!!! Omnomononmononm :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...