Mamy dziś 14 czerwca, więc jest okazja do małego świętowania ;] Naprawdę małego, bo przecież niby ile znaczą te dwa tygodnie, ale uwierzcie mi - nigdy, ale to nigdy nie wytrwałam tak długo w postanowieniach związanych z aktywnością fizyczną. Miałam co prawda jeden dzień przerwy, ale regeneracja mięśni też jest ważna, więc nie uważam tego za dzień stracony ;] Poza tym - każdego dnia coś ćwiczyłam. Na koniec miesiąca wstawię tu Wam "kartkę z kalendarza", żebyście zobaczyli jak wyglądało te moje 30 dni męczarni ;] (żartuję, to że robię coś ze sobą sprawia, że jestem z siebie dumna ale co ważniejsze - że się bardzo dobrze czuję!)
Udało mi się dzisiaj zakończyć podsumowanie pracy magisterskiej, więc jeszcze tylko machnąć wstęp i przeprowadzić ogólną redakcję! Wiem, że ta kolejność może dziwić, ale każdy promotor ma swoje reguły, a nasz Roman tych reguł ma akurat sporo :D Poza tym, jeśli chodzi o sprawy pozafitnessowe, to wycofałam się z rekrutacji do firmy, która proponowała mi 6 m-cy stażu z urzędu pracy. Brzmi może na wstępie szaleńczo, ale primo - nie była to moja branża, secundo - za 8 stów to ja nie tylko bym się odchudziła, ale też i wygłodziła , no i tertio - do tych ośmiu stówek dorobić legalnie nie można ;/ A że łapię czasami jakieś drobne lub większe zlecenia to kompletnie, kompletnie nie rozumiem całej PUPowskiej ideologii. Teraz więc włączam tryb codziennego przeszukiwania ofert i nastawiam się na wiarę, że świat straci jeśli mnie nie odkryje :))
W klubie byłam dziś znowu na stepowym TBC i choć są to zajęcia cholernie męczące, to chyba je polubiłam najbardziej ;] Justyna wprowadziła dziś kilka nowych ćwiczeń, więc było ciekawie. Muszę chyba jednak przestać robić końcowe brzuszki na stepie, tylko na płaskiej podłodze bo mam wrażenie że kręgosłup boli mnie jednak bardziej niż po ćwiczeniach w domu. I choć to już mówiłam to podkreślę raz jeszcze - moje ramiona powinny należeć do komara sądząc po ich wytrzymałości i sile, choć rozmiar mają taki że zawstydzają niejednego faceta xD Trenujemy z kilogramowymi hantelkami co prawda, ale przy piętnastym podniesieniu ich nad głowę przy wejściu na step mam ochotę pizgnąć się nimi w głowę ;]] Ale nie, trzeba walczyć, bo...
xD
Do jutra!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz