No właśnie. Zakładam tego bloga z myślą o kontrolowaniu samej siebie w tym co mam zamiar osiągnąć, a być może/a nóż (łyżka,widelec) ewentualni czytelnicy podziałają na mnie jak ciężki bat i będzie nieco lepiej z motywacją? :)
Od miesiąca, dwa razy w tygodniu chodzę na zajęcia do klubu fitness na moim osiedlu. Świetna sprawa, choć na kluskę jaką się stałam, poczatkowo wysiłek działał jak obuch. Zajęcia prowadzi świetna trenerka i podczas TBC czy BPU nadal czuję, że tętno mam gdzieś w uszach a brzuch krzyczy, ze juz nie może - ale już nauczyłam się z tego cieszyć. W końcu przecież coś robię!
W tym miejscu powinnam złożyć głęboki ukłon, wielkiego całusa czy czego by tam sobie życzył, mojemu chłopakowi. Zafundował mi karnet do klubu w ramach urodzin i chyba dzięki temu dostałam takiego kopa - że mogę, że chcę, że dam wreszcie radę!
Na razie postanowiłam, że codziennie będę robiła SKALPEL Ewy Chodakowskiej, o ile nie będzie to dzień na fitnessie. Godzinka dzień w dzień to i tak fajny wynik na początek, myślę. No i tak , czas chyba na te najbardziej wrażliwe tematy: wymiary. Prozaiczna sprawa, ale muszę wybrać się do pasmanterii bo nigdy nie zainwestowałam w taki mały gadżet jak miara krawiecka :D Mogę Wam dziś jedynie powiedzieć, że mierzę 174 cm a waga oscyluje około 75 kg (w przeciągu tygodnia potrafię ważyć zarówno 74 kg, jak i 76kg).
Wczoraj (01.06), a wiec w Dzień Dziecka, zaczęłam SKALPELEM i zaraz też się do niego zabieram. Do dzieła więc i życzę sobie powodzenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz