Dzisiaj króciutko - wymuszony dzień wolny, co oznacza, że do końca tygodnia czeka mnie ostra praca nad sobą. Powisiałam dziś trochę w truskawkach, trochę na słońcu wygrzewałam stare kości usiłując opanować "business english" (to na czwartkową rozmowę o pracę) i generalnie pomagałam teściowej w ogarnianiu domu. Nie miałam więc kompletnie dla siebie czasu, nawet rano, bo TŻ spał uporczywie i nie mogłam mu zacząć się rzucać z Chodakowską nad głową. nie jestem więc do końca z tego dnia zadowolona ;]
Plus taki, że TŻ wciągnął się w Grę o Tron i zaraz zabieramy się za dobranocny odcinek. Ściskam gorąco, do usłyszenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz