poniedziałek, 17 czerwca 2013

17. Sauna zaliczona! :P

Nie dosłownie oczywiście, bo nie miałam jakoś okazji zakosztować tej formy relaksu, ale sezon sauny w komunikacji publicznej uważam za szumnie rozpoczęty! Jak już wczoraj wspominała, pozostały mi do ogarnięcia w sumie tylko organizacyjne sprawy w związku ze studiami, ale ta cholerna biurokracja wymaga jednak najeżenia się po całym mieście. A że mój termometr pokazuje  dziś 25 stopni w cieniu to przejażdżka autobusem była naprawdę koszmarkiem. Wychodzi w takim okresie zmyślna wyższość starych Jelczyków nad nowymi solarisami, które i tak klimy nie mają, ale za to znacznie mniej mikroskopijnych okien. Efekt taki, że duszno :)) Rozliczyłam się ze wszystkich wypożyczonych książek przynajmniej, a było tego parę kilo, więc i ręce doznały nieco obciążenia :)
fitness motywacje

Jestem po SKALPELU, ale jakoś tak z ociąganiem, przynajmniej początek mi szedł. Chyba bardzo powolna rozbudowa mięśni ud mnie zniechęca, bo nie potrafię za Chiny Ludowe ustać w przysiadzie tyle, ile by chciała Ewka. No nie idzie, nie idzie i kij. Po drugie na razie odstawiam na bok wchodzenie na pięty przy ćwiczeniu w szerszym rozkroku, bo nie idzie mi to w tedy zupełnie. A tak to przynajmniej zejdę biodrami do poziomu kolan, wrócę z powrotem i wzmocnię uda, zamiast skupiać się na chwianiu przy staniu na samych palcach :) Nie wiem, czy sama autorka treningu by to pochwaliła, ale idę za instynktem i obserwacją własnych możliwości. 

Piję wodę jak smok, tak na marginesie :)) Już i tak wystawiłam dzbanek Brity, żeby nie kupować tyle plastików, ale  i tak woda magicznie znika ;] Wyczaiłam gdzieś w Carrefourze taką pompkę do baniaków 5l , może byłoby to bardziej ekologiczne rozwiązanie niż kupowanie całej zgrzewki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...