środa, 19 czerwca 2013

19. Oprawiona i zaprawiona w boju :)

Jupikajej, mam przed sobą tomiszcza własnych wypocin, które pozostawią po mnie wiekopomny naukowy ślad, wspomnienie itd. :) Bajdurzę oczywiście o magisterce. Dwie obowiązkowe kopie plus jedna dodatkowa na "wazelinę" ;] Niech i rodzice coś mają z tej mojej edukacji, choćby jako wypełnienie półki :) 

Toruń dziś po prostu zieje gorącem, idąc chodnikiem czuje się dosłownie jak słońce wdziera się w pory ciała i wywołuje natychmiastową opaleniznę. Odważaniacy, którzy dzisiaj w lasku przy kampusie leżeli plackiem, wieczorem pewnie będą poszukiwali maślanki ^^ Bardzo przyjemna to odmiana po tylu miesiącach zimna, nie powiem, ale organizm musi się przyzwyczaić. Przy dzisiejszym SKALPELU pot dosłownie zalewał mi oczy a woda ucieka z butelek jak na Saharze. 

Spędziłam dziś też dwie godzinki u fryzjera :) Trochę zeszło, TŻ siedział w domu i nie mógł się doczekać, a tu nie tylko strzyżenie ale i farbowanie się nadarzyło :) A skoro robimy po całości, to dorzuciłam do tego brwi i hennę xD Pierwszy raz ktoś mi niwelował te uporczywe włoski za pomocą wosku o.0 bolało mniej niż pęseta, ale może to ze strachu xD A co, jak się bawić, to się bawić! Teraz jestem zadziornym a'la rudzielcem z wyraźniejszym spojrzeniem. "Lubię to!" :P 



Nie wiem co takiego jest takiego odprężającego w zmianie fryzury, ale niewątpliwie jest. Raz na jakiś czas uwielbiam zrzucić trochę włosia i powiedzieć fryzjerce "szalej, szalej!" xD To swoiste katharsis pozwala na siebie spojrzeć z zupełnie nowej strony :)

Nadal nie kupiłam nowego karnetu na fitness, ale zastanawiam się ciągle czy opłaca mi się, skoro na około tydzień mam zamiar wyjechać. Ciężka sprawa te "pieniąse" :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...