poniedziałek, 3 czerwca 2013

2. Dzień 3 i do tego poniedziałek :)

Aloha Wam i mnie!

Wróciłam, a właściwie na pół przyczołgałam się z zajęć TBC i nie powiem, wzięłam dość chłodny prysznic żeby uspokoić rozgrzane mięśnie. Moja wydolność gdzieś po pół godzinie zajęć zaczyna wołać o szybszy bieg wskazówek zegara bo inaczej ogarnie ją pomroczność jasna. Pamiętacie WF ze szkoły, gdzie najpierw trzeba było przebrnąć przez rozgrzewkę a potem było hasło "róbta co chceta" i tak naprawdę każdy się modlił żeby tylko rozgrzewka minęła szybko? Cóż, TBC z Justyną to taka godzinna rozgrzewka :D A moje wspomnienie z zajęć WF może tłumaczy nieco czemu to takim ambiwalentnym podejściem do kondycji fizycznej cieszyłam się do tej pory. 

Fitness motivation


Jak obiecałam, tak zrobiłam - wczoraj był SKALPEL, dzisiaj pod wieczór o ile oderwę się od pasjonującej nauki na jeden z ostatnich egzaminów w moim życiu, może dołożę sobie jeszcze jeden. Miary jak nie miałam tak nie mam :D Ale, ale... ważniejsze dla mnie póki co jest to, że czuję wreszcie posiadane mięśnie. Napinam brzuch i ... Jezu, coś tam jest! I to nawet, nawet twarde :D <zboczuchy, oswoić kosmate myśli!>

W najbliższym czasie porobię trochę fotek "przed", ale nie będę póki co Was nimi straszyć. Chcę raczej mieć porównanie dla samej siebie.

Waga po powrocie z TBC pokazuje 73,5kg. Ale zaraz zjem porcję serka wiejskiego i wszystko wróci do normy :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...