Konkretnie to pomiędzy wczorajszą rozmową a jutrzejszą obroną ;] Po jednym jeszcze nie ochłonęłam, do drugiego chyba za dobrze się nie przygotowałam... No, może poza prezentem, bo ten obmyśliliśmy i wykonaliśmy świetny ;] Zdjęcia wrzucę Wam jak już będę magistrem, żeby nie podpaść dziwnym zrządzeniem losu;P
Zrobiłam dzisiaj pyszny obiadek, nie wiem jednak czy kaloryczni guru by go pochwalili, ale szczerze mówiąc - wbite;] Mianowicie - pokrojoną jak na gulasz łopatkę podsmażyłam, dorzuciłam całą paczkę mieszanki chińskiej, wlałam puszkę krojonych pomidorów i dużo, dużo, dużo ostrej papryki mojej mamusi ;] Do tego ugotowaliśmy ryż naturalny;] Gotował się długo, długo - nie napęczniał tak jak zwykły i gdy wyjęłam jedną paczkę na spróbowanie to nie byłam do końca pewna czy to już czy nie. Był lekko twardawy, ale to przez pozostawione na nim osłonki i powiem że smakował niesamowicie, nawet mojemu TŻ. Muszę chyba częściej go używać :) Było ostro, warzywnie i w ogóle aromatycznie - a to w kuchni lubię ostatnio bardzo ;]
Dziś jestem po SKALPELU i muszę powiedzieć że dzięki krótkiej przerwie widzę poprawę - po pierwsze w wykonywaniu ćwiczeń, a po drugie w moim kolanie. Co prawda odzywało się cichutko przy niektórych ćwiczeniach, ale już wiem jak unikać jego nadwyrężania. A propos postępów - nie wiem czy cieszyć się czy martwić, ale widać już powoli że zmieniają mi się mięśnie ud. co prawda, kryją się jeszcze wstydliwie pod warstwą tłuszczowej otuliny, ale przy ich napięciu a zwłaszcza po treningu - widać ich kształt tuż nad kolanem. Powiem, że nawet wyraźny kształt, odcinający się. Nie wiem do końca czy ładnie to wygląda i jak będzie dalej się rozwijać ale nie ma co płakać.
Jutro obrona, więc słać dobrą energię w moją stronę!

























